wtorek, 3 lipca 2012

Język polski i ja...

Od wczoraj próbuje pracowac nad tym blogiem a , że nigdy tego wcześniej nie robiłam, więc nie jest perfrekcyjnie..ale będe się starała!
Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że przestałam sie przykladać do tego co robie...no i oczywiście sama sobie obiecałam poprawe;)


Pierwszym krokiem, było rozpracowanie klawiatury w laptopie, czyli wprowadzenie polskich znaków! Wstyd sie przyznać, ale od siedmiu lat piszę "kali mieć, kali być"...bo tak to chyba wygląda? Teraz jeszcze musze się bardzo starć, żeby ich używac! olśnienia doznałam, kiedy będąc w Polsce, musiałam napisac list do jakiejś ważnej instytucji i gdy męczyłam sie nad laptopem, moja młodsza siostar stwierdziła: " dyktuj, ja napiszę"..wstyd mi się zrobilo...a wszystko to nie dlatego, że zrobiłam sie bardziej irlandzka niż oni sami, tylko z czystego lenistwa i ignoracji...
Więc w ramach pracy nad samą sobą, poczyniłam odpowiednie kroki, co dla laika komputerowego jak ja , proste nie było...Do głowy przyszło mi zdanie " w ramach systematycznej pracy nad sobą ". Systematycznej musiałam skreślic - systematyczna to ja byłam w szkole, więc dawno i nieprawda;)

Nie wiem czy w blogu powinno sie używac emotikon?Ja chyba jednak będe..Stały się one dla mnie nieodłącznym sposobem wyrażania emocji i są bardziej niezbędne , niż wykrzyknik czy znak zapytania. Może to kolejny przykład ubożenia językowego, ale trudno...idealna nie jestem i nie będe;)
Chyba, ,że ktoregoś pieknego dnia stwierdzę inaczej..."nigdy nie mów nigdy" powinno być chyba moim życiowym mottem, ale o tym innym razem;)

2 komentarze:

  1. ajć, no to juz widzę co muszę zmienić;)tylko nie wiem skąd to białe tło?popracuję nad tym, o ile Dzidź sie nie obudzi, bo zaczyna sie wiercić...

    OdpowiedzUsuń

każde Wasze słowo wiele dla mnie znaczy...